Perfekcjonizm – przekleństwo czy błogosławieństwo?

Perfekcjonizm najczęściej jest określany jako przesadne dążenie do ideału.

Słowo „przesadne” wzbudza oczywiście wiele kontrowersji, zwłaszcza u osób, które to właśnie dążą do doskonałości za wszelką cenę.

Obecny globalny rozwój w sferze społecznej i ekonomicznej w pewien sposób wręcz wspiera dążenie do perfekcji. Mamy do dyspozycji coraz bardziej zaawansowane rozwiązania techniczne i medyczne- dlaczego więc nie można by stworzyć doskonałego człowieka? Otoczenie daje nam do zrozumienia, że najważniejsze jest zoptymalizowanie i perfekcyjne wykorzystanie wszelkich środków. Tak więc człowiek sam stał się ekonomicznym źródłem i właśnie z siebie pragnie uzyskać maksymalne zyski.

Często słyszę, że przecież człowiek powinien się rozwijać, a rozwój z kolei jest mocno uwarunkowany stałym podnoszeniem sobie poprzeczki. Dlaczego zatem, kiedy ludzie tak bardzo dbają o poprawienie swoich umiejętności czy osiągnięć, wpadają w pułapkę?

Jakie zasadzki czyhają na perfekcjonistów?

Według niektórych, w dążeniu do perfekcji tkwi potężne niebezpieczeństwo zarozumiałości i impertynencji. Człowiek, któremu wydaje się, że zbliżył się do doskonałości na znacznie mniejszą odległość niż inni, przestaje słuchać i dyskutować z otoczeniem. Zaczyna się wywyższać z „tłumu”, a w odpowiedzi dostaje odizolowanie i antypatię.

Problemy w kontaktach społecznych, to niestety nie jedyny minus jaki może się pojawić przy tego typu postępowaniu.

Perfekcjoniści nie pozwalają sobie na błędy i pomyłki w wielu sferach swojego życia. Wywołuje to u nich oczywiście poczucie olbrzymiego napięcia i dyskomfortu. Bo jak inaczej można się czuć, kiedy to przy rozpoczęciu jakiegokolwiek działania, założenie jest tylko jedno – musi wyjść idealnie!

Życie w ciągłym napięciu najczęściej pociąga za sobą pojawienie się symptomów lękowych.

Już nie mamy przekonania, że to co robimy jest idealne. Teraz obawiamy się co będzie, jeśli nasz wytwór nie stanie się doskonały…Z takim podejściem, z logicznego punktu widzenia, z góry skazani jesteśmy na porażkę. Przecież wymagania są coraz większe, bo poprzeczkę należy sobie podnosić, a nasze możliwości (czy tego chcemy, czy nie) są ograniczone. Tak więc oprócz kłopotów w kontaktach społecznych dochodzi nam jeszcze osobista frustracja naszym codziennym zachowaniem.

Co zatem robić, kiedy jesteśmy na drodze do doskonałości, ale chcemy z niej zawrócić?

Otóż, swoją pracę należy rozpocząć od przeanalizowania swoich dotychczasowych i obecnych wymagań stawianych swojej osobie.

Najprostszym sposobem jest wypisanie sobie swoich celów na kartce papieru. Postaraj się każdy cel z osobna ocenić w skali od 1-10, na ile jesteś w stanie go zrealizować. Dobrze będzie, jeżeli cele będą wypisane zgodnie z hierarchią wartości (przecież nie jesteś w stanie zrobić wszystkiego na raz).

Potem zastanów się jaki czas wyznaczyć sobie, na osiągnięcie pierwszego celu. W ćwiczeniu najważniejsze jest abyś uświadomiła sobie kilka rzeczy. Po pierwsze stopniowanie jakości wykonania celu – nie wszystkie mają być na 10!

Po drugie trzeba mieć świadomość rozłożenia swoich oczekiwań w czasie – nie wymagaj od siebie wszystkiego na raz. Daj sobie czas i szansę na poprawkę!

Powodzenia!

Autor: Magdalena Boniuk

źródło: www.psychocentrum.pl
Foto: Flickr.com

ellmode

Add your Biographical Info and they will appear here.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar